rulururu

post

listopad 18th, 2008

Opublikowane jako: Pamiętnik — peggybrown @ 18:18

po raz kolejny spieprzyłam CZYJĄŚ sprawę. mogę sobie tylko pogratulować. głupoty.

dlaczego, jeśli sama nienawidzę takiego zachowania, mimo wszystko taka jestem? ludzka natura?-ale to do cholery da się zmienić. tylko trzeba chcieć, a przecież łatwiej jest się ciągle usprawiedliwiać. bo to wygodniejsze, niż w końcu coś zrobić.-za dużo roboty. ale w końcu będzie trzeba to zrobić. prędzej, czy później coś lub ktoś mnie do tego zmusi. a chyba lepiej zrobić to dobrowolnie.

więc-koniec z tym? spróbować zawsze można-taka myśl przychodzi do głowy jako pierwsza. ale chyba, nie, nie chyba-na pewno w moim przypadku próbować, to za mało. koniec.  ciekawa jestem tylko, czy dam radę.

wracają do sprawy-lepiej się wpieprzać się w cudze życie. fakt, przekonałam się o tym nie jeden raz, nierzadko na własnej skórze. ale nic to mnie nie nauczyło. nawet argument, że robi się komuś krzywdę zdaje się do mnie nie trafiać.

cóż. przynajmniej dowiedziałam się kilku faktów. komu nie należy ufać. kto tylko stwarza dobre pozory, a tak naprawdę nie zaważając na nic potrafi bezmyślnie krzywdzić ludzi. i że na świecie są jeszcze ludzi, którym naprawdę na kimś może zależeć. mój  pech, że trafiam wciąż na nieodpowiednie osoby. ale mimo wszystko sam fakt istnienia ich przeciwieństwo jest pocieszający. no, i to co już wiedziałam, że nie wygląd jest najważniejszy. jeśli tak by było 3/4 ludzi byłoby samotnych, a przez to najczęściej nieszczęśliwych.

bo nie pieniądze są najważniejsze, i mam świadomość, że jest na świecie jeszcze taka grupa ludzi, która o tym nie zapomniała. i dobrze.

a przede wszystkim, powinnam powiedzieć jedno-PRZEPRASZAM. za wszystko.

post

listopad 6th, 2008

Opublikowane jako: Pamiętnik — peggybrown @ 11:25

ulubiona depresyjno-refleksyjna jesień.

tak, chyba w jakiś dziwny sposób to kocham.

można pomyśleć, choć na chwilę się zatrzymać.

zrobić w końcu to, co planowałam, ale nigdy nie zrealizowałam. nawet gdyby miało nie wyjść.

post

listopad 5th, 2008

Opublikowane jako: Pamiętnik — peggybrown @ 21:38

i czuję, że potrafiłabym znieść w tym tylko 2, może 3  osoby.

które potrafią coś zrozumieć.  a przynajmniej tak mi się wydaje.

po co to robiłam? wolałam, mimo wszystko wolałam, gdy tylko kilka osób robiło tu cokolwiek.

ci, którzy mimo wszystko, potrafią pewne fakty po prostu przemilczeć.

tak. i jak cholernie mi brakuje takich rozmów.

znam tylko kilka takich osób, i oczywiście teraz prawie zero kontaktu.  z większością przynajmniej.

i tak, wiem, sama jestem sobie winna. ale głupotę też powinno się wybaczać. mimo wszystko.

gdybym widziała, jak to wszystko się potoczy, nie wiem, czy kiedykolwiek w ogóle bym się na to zdecydowała.

ale przepadło.

mogę przestać. jasne, czemu nie?

ale nie chcę.

chyba przestaje obchodzić mnie zdanie innych.

iść własną drogą.  tak, tego teraz potrzebuję.

zero oglądania się do tyłu. co było, to było.  czasu nie da się cofnąć. choćby nie wiem jak się chciało.

a na przyszłość? uważać. przede wszystkim uważać. żeby po raz kolejny nie wpakować się w jakieś bagno, z którego wbrew pozorom nie tak łatwo wyjść.

post

listopad 4th, 2008

Opublikowane jako: Pamiętnik — peggybrown @ 17:48

i po co po raz kolejny nakręcać to samo, błędne koło?

chyba znowu udało mi się uwierzyć, że to możliwe.

i nie rozumiem sama siebie, po to robię?

jak długo można się okłamywać?

tak,wiem… długo.

post

październik 12th, 2008

Opublikowane jako: Pamiętnik — peggybrown @ 14:16

i to jest cholernie niesprawiedliwe, co człowiek potrafi zrobić drugiemu człowiekowi.

i to wiedząc o tym, co robi.

a przynajmniej wygląda to na świadome.

ale ludzie się zmieniają.

ja się zmieniam.

i może potrafię trochę złagodzić tą niesprawiedliwość.

oby.

bo  Babylon must fall.

i przyczyniają się do jego upadku można czuć się cholernie dobrze.

Następne »
ruldrurd
© PeggyBrown , Web Design by Laurentiu Piron
Entries (RSS) and Comments (RSS)